Jeszcze rok temu nie wiedziałem, że jest coś takiego jak ,,Diakonia Liturgiczna”, a tym bardziej, że jest coś takiego jak ,,KODAL”. Moja przygoda z diakonią liturgiczną zaczęła się w zeszłym roku, a właściwie na majowej pielgrzymce ministrantów w Paradyżu. Gdy wyjeżdżałem z Paradyża dostałem od jednego z kleryków taka ulotkę informacyjną o tym, że w lipcu organizowana jest Oaza Lektorska. Gdy przeczytałem tę ulotkę, to niezwłocznie spytałem się księdza z parafii, czy mógłbym pojechać na tę oazę. Ksiądz mi pozwolił i pojechałem.

Na tej oazie najbardziej podobała mi się szkoła liturgii, na której poznałem bliżej służenie, nazwy różnych naczyń liturgicznych i wiele, wiele więcej. Pod koniec tej oazy usłyszałem o czymś takim jak ,, KODAL” więc zaciekawiony  spytałem się jednej animatorki o ten ,,KODAL”  a ona opowiedziała mi jak on wygląda i o co w nim chodzi i właśnie wtedy poznałem z grubsza co to ten KODAL. Nie było łatwo mi przyjechać, gdyż myślałem, że nie dam sobie rady, że to nie dla mnie, ale pytałem się wielu animatorów, którzy mi opowiadali jak tam było i moje obawy uspokoili. W trakcie rekolekcji dostałem bardzo dużo informacji i wiedzy o liturgii, a właściwie o poprawnym jej przebiegu, w trakcie tych rekolekcji mimo tego, że było mało czasu wolnego między punktami programu, to była zawsze chwilka na naukę czy wyjście na halę, bądź wspólny wyjazd do Poznania. Na KODAL u poznałem wielu fajnych kolegów i koleżanek. Były momenty, że tej wiedzy było dużo w jednej chwili i dziękuję wszystkim ze stopnia animatorskiego czy wyższego, którzy mnie wspierali i pomagali zrozumieć i nauczyć się Brewiarza czy Mszału. Dostrzegałem tam obecność Pana Boga, który jak widać pokierował moim życiem tak, abym się na KODALu znalazł. Chciałbym tylko podziękować a. Agacie Markiewicz i Ks. Tomaszowi Sałatce i kilku innym osobom, które  przyczyniły się do tego, że tam mogłem pojechać. Jeżeli lubisz liturgie to ten typ rekolekcji jest właśnie dla Ciebie.