Na KODALu byłem drugi raz, lecz przed nim nie działo się ciekawie w moim życiu. Pomimo, że napisałem pracę i przeczytałem dokumenty Kościoła to szatan mną mocno wodził i byłem bliski nie pojechaniu do Lubonia. Ostateczny argument jaki do mnie przemówił to było coś w stylu: „Zdam stopień wyższy, zostanę ceremoniarzem i będzie fajnie”.

Dopiero jak przyjechałem dostrzegłem, że nie o to tu chodzi. Dostrzegłem to, że przyjechałem na nowo odnowić więź z Panem Bogiem, naładować duchowe baterie. Podczas jednej z adoracji z modlitwą wstawienniczą bardzo prosiłem Pana Boga o pomoc dla bliskich. Wierzę, że moje prośby zostaną wysłuchane. W środę przyjechało do nas dwóch księży na spowiedź, która odbyła się podczas adoracji krzyża. Poszedłem do jednego, ale nie do spowiedzi, ponieważ 4 dni wcześniej byłem się pojednać z Panem Bogiem. Poszedłem do tego Księdza po poradę, którą mi udzielił. Jestem za tą rozmowę wdzięczny temu księdzu, ale przede wszystkim Panu Bogu. Wszystkie inne adoracje, pomagały mi się umacniać w tym, że przyjechałem tu dla Najwyższego, a nie po to, aby zostać ceremoniarzem. Za to, że mogłem się z Nim na nowo pojednać – Chwała Panu!