Już w Protoewangelii (Rdz 3,14) czytamy o Bożej obietnicy posłania Mesjasza, który zgładzi nasze grzechy. Po wiekach oczekiwania pojawił się wyczekiwany Emmanuel. Obecnie z utęsknieniem wyglądamy Mesjasza. Adwent to nasz czas przygotowania na obchodzenie pamiątki Wcielenia oraz tygodnie, które pozwalają uszykować się na paruzję.
Okres adwentu dzieli się na dwa okresy: od I niedzieli adwentu do 16 grudnia oraz od 17 do 24 grudnia. Ten pierwszy mówi o przyjściu Mesjasza na końcu czasów, drugi natomiast bezpośrednio przygotowuje nas do uroczystości Narodzenia Pańskiego.

Niedługo będziemy świętować uroczystości Bożego Narodzenia. Wiele osób w ramach przygotowań kupuje prezenty, dekoruje domy lampkami i ozdobami, dzieci z niecierpliwością czekają na kolejną czekoladkę z kalendarza adwentowego. Czy jednak, w czasie Adwentu, powinniśmy się ograniczyć tylko do zewnętrznych przejawów przygotowań do świąt? Czy Kościół w liturgii nie wskazuje nam na inny wymiar tego okresu?

Wszedłem wraz siedmioma klerykami do salki parafialnej znajdującej się w wielkim budynku. W Sali było już zebranych około trzydziestu osób. Młodsi i starsi, a nawet dzieci. Wszyscy nas serdecznie witali, chociaż się spóźniliśmy. Najpierw poświęcono nam wiele czasu, tłumacząc założenia Drogi Neokatechumenalnej, jej genezę i przebieg liturgii. Słuchałem tego z wielką ciekawością, jednocześnie rozglądając się po salce. Przyjechałem bowiem na „taką” Mszę pierwszy raz.

Kilka lat temu byłam w klasztorze w Obrze, kiedy znajomy oblat pokazał mi niewielkie zbiory sztuki sakralnej, wśród których oprócz kielichów i innych paramentów liturgicznych znajdował się pacyfikał. Przyznam, że studentce pierwszego roku historii sztuki nazwa ta niewiele mówiła i raczej kojarzyła się z pacyfikacją, czyli uspokajaniem, tłumieniem buntów czy wystąpień. Postanowiłam więc poszerzyć horyzonty i zgłębić temat. Trochę czasu minęło, a ja zdecydowałam się temat odgrzebać i przedstawić szerszemu gronu odbiorców.

Czy istnieje jakiś związek między kobietą a liturgią? Może zabrzmieć dziwnie, ale niewiasty wnoszą do niej wiele. Są wyjątkowo traktowane i pełnią określone zadania. Nie ma, więc żadnej sprzeczności między tymi dwoma rzeczywistościami. Zatem nie tylko mężczyzna jest osobą w pełni uprawnioną do uczestnictwa w różnych wydarzeniach kultycznych, lecz również i panie. Zacznijmy jednak od wyjaśnienia niektórych pojęć.

Co znaczy orientowany?

Pojęcie orientacji modlitwy czy budynku sakralnego pochodzi od łacińskiego słowa oriens, oznaczającego wschód. Orientowanie znaczy więc tyle co zwrócenie się w kierunku wschodu. Można użyć polskiego słowa uwschodowienie. Chociaż mówienie „zorientowany na wschód” wydaje się tautologią (czyli powtórzeniem tego samego innymi słowami; przysłowiowe masło maślane), to jednak warto podkreślić, że Słownik Języka Polskiego PWN (wydanie z 2002r.) tłumaczy słowo orientować się jako „rozpoznawać strony świata, teren, określać miejsce, w którym się jest w danej chwili” wg więc tej definicji można się orientować w dowolnym kierunku. Na potrzeby jednak poniższego artykułu będę używać słowa „orientować” i „orientowany” w pierwotnym znaczeniu.

Internetowe wydanie Słownika języka polskiego PWN podaje aż 8 definicji pojęcia 'lektor':

1. «nauczyciel języka obcego»
2. «osoba czytająca teksty w programach radiowych i telewizyjnych»
3. «specjalista wygłaszający odczyty z jakiejś dziedziny»
4. «osoba czytająca komuś głośno»
5. «kleryk, który otrzymał święcenia lektoratu»
6. «osoba świecka uprawniona do czytania Biblii podczas nabożeństwa»
7. «dawny stopień naukowy; też: osoba mająca ten stopień»
8. «aparat powiększający mikroreprodukcje».

Chciałbym w tym miejscu rozwinąć piątą z podanych wyżej definicji w kontekście interesującej nas płaszczyzny życia liturgicznego.

Pisanie o ołtarzu (do członków Diakonii Liturgicznej) wydaje się zbędne i niepotrzebne. Czym jest ołtarz, każdy wie i bez problemu wskaże go w miejscu sprawowania Eucharystii (kościół, kaplica, salka na oazie letniej). Ołtarz kojarzy się ze stołem, albo czymś mniej lub bardziej go przypominającym. Co jednak ze stwierdzeniem np. historyka sztuki, który powie, że w ołtarzu głównym znajduje się słynny obraz niderlandzkiego malarza X. Czy obraz ten znajduje się na stole, stoi przed nim?

Czym jest, więc ołtarz? Z czego się składa? I jaka jest jego historia? Mam nadzieję, że poniższym tekstem odpowiem na te pytania, a może i zachęcę do samodzielnych poszukiwań.

Po obchodzonej 1 listopada uroczystości Wszystkich Świętych, poświęconej pamięci znanych i nieznanych świętych (osób, które już dostąpiły – jak wierzymy – łaski oglądania Boga twarzą w twarz w Jego królestwie) Kościół wspomina w liturgii wszystkich wierzących w Chrystusa, którzy odeszli już z tego świata, a teraz przebywają w czyśćcu. Chodzi więc o dusze, które zeszły z tego świata w łasce uświęcającej i są w przyjaźni z Bogiem, lecz nie mogą wejść do nieba, gdyż mają pewne długi do spłacenia Bożej sprawiedliwości.

Chrystus Pan, mając sprawować z uczniami ucztę paschalną, na której ustanowił Ofiarę swego Ciała i Krwi, polecił przygotować przestronną usłaną komnatę. Kościół zawsze uważał, że polecenie to odnosi się również do niego, gdy ustanawiał przepisy dotyczące sprawowania Najświętszej Eucharystii co do duchowego przygotowania ludzi oraz miejsc, obrzędów i tekstów (OWMR 1)

Każdy z nas na pewno zna przysłowie, jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jaki i one. Ale nie każdy z nas wie, że to przysłowie odnosi się również do liturgii, bo będąc na liturgii, a w szczególności na Mszy świętej nie jesteśmy już na modlitwie indywidualnej i w zaciszu swojego domu.

Zamiast narzekać na nudę w kościele, warto spróbować zgłębić, o co tak naprawdę chodzi w Eucharystii. A jest się czym zachwycać.

Wydaje się, że w świecie, w którym coraz więcej młodych ludzi bardziej komfortowo czuje się w Internecie (np. na facebooku) niż podczas realnego spotkania, należy zatroszczyć się o właściwe, społeczne wychowanie młodych ludzi. Sobór Watykański II przypomniał tę potrzebę w Deklaracji o Wychowaniu Chrześcijańskim „Gravissimum educationis”: „Trzeba dzieci i młodzież przygotować do uczestnictwa w życiu społecznym, aby zaopatrzeni w konieczne do tego i odpowiednie środki, mogli włączyć się w różne zespoły ludzkiej społeczności, aby ujawniali przez rozmowy z innymi swe zapatrywanie i chętnie zabiegali o wspólne dobro” (DwCH 1).

Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu. Podobnie kobiety - w skromnie zdobnym odzieniu, niech się przyozdabiają ze wstydliwością i umiarem, nie przesadnie zaplatanymi włosami albo złotem czy perłami, albo kosztownym strojem, lecz przez dobre uczynki, co przystoi kobietom, które się przyznają do pobożności. (1Tm 2,8-10)

Uczestnicząc we Mszy Świętej trudno nie odnieść wrażenia, że jest to pewnego rodzaju „przedstawienie”. Oczywiście w przeciwieństwie do normalnego przedstawienia liturgia nie jest tylko sztuką, sposobem przedstawienia czegoś, co było albo będzie, tylko realną rzeczywistością, która dzieje się tu i teraz. Ale w obu przypadkach wykorzystuje się tytułowe znaki i symbole. W przedstawieniu po to, aby przekazać myśl autora, a we Mszy Świętej w celu pokazania w sposób widzialny niewidzialnej rzeczywistości, która się w tym momencie dokonuje.

Odpusty są ważnym i jednocześnie mało znanymi i niedocenianymi praktykami. Jezus przez posługę Kościoła pozostawił nam sakrament pokuty i pojednania, w którym uzyskujemy odpuszczenie grzechów. Pewnym uzupełnieniem tej sakramentalnej praktyki jest łaska odpustów. Według Kodeksu Prawa Kanonicznego (KPK, kan. 992) odpust to darowanie wobec Boga kar za grzechy zgładzone już, co do winy. Odpust może być cząstkowy lub zupełny w zależności od tego czy darowana jest część czy wszystkie kary za grzechy. Odpust może być ofiarowany za siebie lub za duszę w czyśćcu. Jest ważne, że odpustu nie można ofiarować za inną osobę żyjącą. Warte wspomnienia jest też, że nie ma sensu ofiarowanie odpustu za osoby uznane za błogosławione lub święte. Zdarzało się w przypadku modlitwy za zmarłych w listopadzie (zwanych wypominkami lub wymieniankami), że polecane modlitwie były osoby beatyfikowane lub kanonizowane.