Tegoroczny Wielki Post był, jak myślę, dla wielu z nas czasem bardzo wyjątkowym i niezwykłym. Działo się to nie tylko przez wielkopostne postanowienia i dążenie do bycia bardziej oddanym Bogu, ale także przez sytuację, która obecnie panuje na świecie i która dotknęła również nasz kraj.

Niewątpliwie, nie jest ona łatwa. Skutki epidemii odczuwamy w naszym codziennym życiu. Boimy się. Trudno nam przyjąć przesłanie Chrystusa: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”
(Mt 28,20). Musimy próbować znaleźć w sytuacji, której doświadczamy, nową szansę do stawania się lepszym człowiekiem. Byśmy poprzez nieustanną metanoję, coraz bardziej upodabniali się do Niego i wołali „Tak, Panie, ufam Tobie”.


Okres Świętego Triduum Paschalnego jest czasem, w którym na nowo zanurzamy się w misterium krwawej Męki, zbawiennej Śmierci oraz chwalebnego Zmartwychwstania Jezusa. Ludzie (nawet niezwiązani na co dzień z Kościołem), udają się w te najważniejsze dla nas, katolików, święta do kościoła. Wszystkie świątynie są wypełnione. Staramy się być posłuszni słowom Jezusa: „To czyńcie na moją pamiątkę”.

W tym roku okres Triduum Paschalnego i Wielkiej Nocy był jakże inny niż dotychczas. Nie widzieliśmy ludzi spieszących na Liturgię, nie było licznie przybyłych ministrantów, począwszy od najmłodszego, skończywszy na najstarszym. Nie mogliśmy wspólnie cieszyć się ze Zmartwychwstania Chrystusa. Przeżywaliśmy Triduum Paschalne w naszym kościele tylko w nielicznym gronie. Widok pustych ławek bardzo przytłaczał. Jednoczyliśmy się jednak z tymi, którzy nie mogli fizycznie brać udziału w Liturgii. Mimo, że wiernych w kościele nie było, dało się odczuć ich modlitewną obecność. W Wielki Piątek Męki Pańskiej, gdy kapłan leżał krzyżem, modliłem się w duchu o to, bym się nie bał, ale „tylko” uwierzył w Boży plan. Nie było to łatwe. Jednak każdy element Liturgii, każde klęknięcie przed Chrystusem, każde „Amen”, każde przyjęcie Zbawiciela do serca, starałem się wykonać, jakby to była moja ostatnia Liturgia. Najbardziej przejmującym elementem Triduum stało się dla mnie błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem pod koniec Liturgii Wigilii Paschalnej.

Uświadomiłem sobie, że naprawdę „Wesoły nam dzień dziś nastał” oraz, że jestem powołany do tego, aby iść i głosić tę prawdę wszystkim, którzy tego pragną i potrzebują. Wierzę, że Chrystus Zmartwychwstały zagości na stałe w naszych sercach i wleje w nas pokój, radość i wiarę, że On żyje. CHWAŁA PANU!

Jakub