KODAL

Kurs Oazowy dla Animatorów Liturgii (KODAL) to forma specjalistycznych rekolekcji i kursu jednocześnie zawiązanych z liturgią. Organizowane są one przez Diecezjalną Diakonię Liturgiczną Ruchu Światło-Życie Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej. Zadaniem KODAL-u jest pomoc w przygotowaniu do pełnienia posługi w liturgii we wspólnocie Kościoła parafialnego i diecezjalnego.

W ramach KODAL-u realizowana jest Szkoła Posług Liturgicznych. Przygotowuje ona chłopców do pełnienia posługi ceremoniarza, a dziewczęta do pełnienia posługi komentatorki, służby ładu i darów oraz precentorki. Jej uwieńczeniem jest udzielenie błogosławieństwa do pełnienia danej posługi. Te wszystkie treści analizowane i przyswajane są podczas konferencji, spotkań w grupach i ćwiczeń praktycznych.

Jest to również czas wyciszenia oraz spotkania prawdziwego i żywego Boga w liturgii, modlitwie i wspólnocie. W modlitwie jest to ponadto czas poznawania i doświadczania modlitwy Kościoła – Liturgii Godzin (brewiarza).

KODAL jest adresowany do wszystkich osób zainteresowanych, bez względu na przynależność do grupy, ruchu czy stowarzyszenia kościelnego. To rekolekcje dla tych, którzy pragną głębiej poznać misterium liturgii!

Zapraszamy do udziału w nadchodzących rekolekcjach KODAL (Kurs Oazowy Dla Animatorów Liturgii) w dniach 12-21 stycznia 2019 w Luboniu.

Podczas rekolekcji realizować będziemy stopnie:

  • podstawowy (dla osób uczestniczących w KODALu po raz pierwszy),
  • wyższy (dla osób, które w rekolekcjach uczestniczą po raz kolejny i pragną otrzymać błogosławieństwo do posługi ceremoniarza i precentorki),
  • animatorski I (dla ceremoniarzy i precentorek chcących zostać animatorami liturgii),
  • animatorski II (bezpośrednio przygotowujący do posługi animatora liturgii).

Koszt tegorocznego KODALu wynosi 450 zł (w tym 50 zł zaliczki wpłacanej przy zapisach).

Uwaga! Minimalny wiek uczestnika rekolekcji to 15 lat (8 klasa SP). Program rekolekcji nie jest skierowany do młodszych osób!

INFORMACJE O OŚRODKU                          FORMULARZ ZAPISOWY

 

Drodzy członkowie Diecezjalnej Diakonii Liturgicznej!

W tym roku, po różnych dyskusjach wśród odpowiedzialnych za DDL, dokonają się zmiany odnośnie 2 letniego programu stopnia animatorskiego.

KODAL był czasem, gdzie odkryłam wiele rzeczy. Między innymi to, że Pan Bóg rzeczywiście jest takim prawdziwym przyjacielem, który nie „obraża się” jeśli długo się do Niego nie odzywamy, tylko cały czas czeka.

Od tegorocznych rekolekcji oczekiwałam w pewien sposób kolejnego przełomu w moim życiu, chociaż nie byłam pewna, czego mogę się spodziewać, jadąc na stopień animatorski. Jednak tej wielkiej przemiany, na pierwszy rzut oka nie dostrzegałam i miałam pretensje do siebie, bo może coś we mnie na nią nie pozwalało, a może trochę też do Boga – bo nie dawał mi jej odczuć.

Jadąc na KODAL, wychodziłam z założenia że będzie to bardzo dobry czas gdzie zgłębię się w magię liturgii i nauczę się czegoś nowego.

KODAL był czasem, gdzie odkryłam wiele rzeczy. Między innymi to, że Pan Bóg rzeczywiście jest takim prawdziwym przyjacielem, który nie „obraża się” jeśli długo się do Niego nie odzywamy, tylko cały czas czeka.

Pomimo, że z Ruchem Światło - Życie mam do czynienia już od jakiegoś czasu, dopiero kolejny wyjazd na KODAL uświadomił mi, czym ta oaza, a co za tym idzie, też służba - jest. Bóg otworzył mi na to oczy w ostatnim dniu rekolekcji. Uświadomił mi, że służyć to dobrowolnie dawać coś z siebie, bez pragnienia otrzymania czegoś w zamian.

Ostatni raz na KODAL-u byłem 6 lat temu. Od tego czasu jakoś nie miałem bardzo po drodze z Diakonią Liturgiczną (studia, problematyczne dojazdy na spotkania, podążanie własną drogą, poglądy tradycjonalistyczne, czasami trudniejsze relacje z innymi osobami z Diakonii, itp.). Myślałem więc, zresztą błędnie, że nie ma już dla mnie miejsca w Diakonii, bo nie czułem się tam swobodnie. Pewien dobry kolega przekonał mnie jednak we wrześniu, że Diakonia jest jak rodzina – jest się w niej na dobre i złe, mimo lepszych i gorszych dni i stosunków.

Na KODALu byłem drugi raz, lecz przed nim nie działo się ciekawie w moim życiu. Pomimo, że napisałem pracę i przeczytałem dokumenty Kościoła to szatan mną mocno wodził i byłem bliski nie pojechaniu do Lubonia. Ostateczny argument jaki do mnie przemówił to było coś w stylu: „Zdam stopień wyższy, zostanę ceremoniarzem i będzie fajnie”.

Jeszcze rok temu nie wiedziałem, że jest coś takiego jak ,,Diakonia Liturgiczna”, a tym bardziej, że jest coś takiego jak ,,KODAL”. Moja przygoda z diakonią liturgiczną zaczęła się w zeszłym roku, a właściwie na majowej pielgrzymce ministrantów w Paradyżu. Gdy wyjeżdżałem z Paradyża dostałem od jednego z kleryków taka ulotkę informacyjną o tym, że w lipcu organizowana jest Oaza Lektorska. Gdy przeczytałem tę ulotkę, to niezwłocznie spytałem się księdza z parafii, czy mógłbym pojechać na tę oazę. Ksiądz mi pozwolił i pojechałem.

Gdyby ktoś spytał mnie z czym kojarzy mi się rok 2018 to z pewnością powiedziałbym, że pierwsze co przychodzi mi na myśl to matura, szkoła, dużo nauki, podejmowanie poważnych, przyszłościowych decyzji ale na pewno nie wymieniłbym kolejnych oaz (czy to zimowych czy wakacyjnych). Szczerze mówiąc myślałem, że gdy będę w klasie maturalnej to odpuszczę sobie KODAL i skupię się na nauce ale w międzyczasie w Diakonii zaszły pewne zmiany personalne, przez które niejako poczułem się zobowiązany do przyjazdu.

W codziennym zabieganiu, pośpiechu… chciałam na chwilę przystanąć, spojrzeć na Niego i odpocząć w Nim. Początkowo nie potrafiłam się zorganizować, żeby znaleźć ten czas na KODAL. Jednak Pan tak pokierował, że przyjechałam. Bardzo się cieszę, bo było to dla mnie niezwykłe spotkanie z Nim, o które w tygodniu nie zawsze było łatwo.  Zapomnieć na tydzień o maturach, sprawdzianach i innych obowiązkach, a usiąść przy nim i słuchać Go w ciszy… to było piękne. Odkrycie na nowo Liturgii Godzin, która na początku szła dość opornie, ale bardzo pomogła odczuć pokój w sercu i teraz też pomaga każdego dnia gdy ją odmawiam było czymś niezwykłym. Za te niedługie, ale bardzo owocne rekolekcje, chwała Panu.

Agnieszka Gorzelana

Gdy mam trochę więcej wolnego czasu, lubię spędzać go z Bogiem na rekolekcjach. Poznać nowych, ciekawych ludzi i doświadczyć kolejnej dawki Miłości. Jednak na co dzień tego czasu zwyczajnie mi brakuje. Mimo chodzenia do kościoła i modlitw, brakuje czasu na zwyczajną pogawędkę z Panem Bogiem. Odkładam Go na później, jakby był dla mnie nieistotny i zbędny.

Ośrodek nosi nazwę Centrum Duchowości im. Edmunda Bojanowskiego i znajduje się w Luboniu (30 tys. mieszkańców), miejscowości położonej obok Poznania. Dom rekolekcyjny jest osobnym budynkiem, położonym na terenie Zgromadzenia Sióstr Służebniczek. Budynek otoczony jest dużym teren z ogrodem, ścieżkami, po których można spacerować. Obok znajduje się także bardzo duża kaplica (druga oprócz tej, którą mamy w Domu Rekolekcyjnym) - Sanktuarium bł. Edmunda Bojanowskiego.

Tuż obok terenu Zgromadzenia mieści się parafia rzymskokatolicka św. Barbary – odrestaurowany kościół poewangelicki z XX wieku. Po drugiej strony ulicy znajduje się szkoła z salą gimnastyczną, poczta, przychodnia oraz sklep spożywczy. W odległości 750 m jest Biedronka, 1,7 km McDonald s,  2,2 km Centrum Handlowe. Jako, że ośrodek jest położony w mieście i bezpośrednio przy Poznaniu – daje nam to wiele możliwości na zagospodarowanie czasu wolnego.

Dom rekolekcyjny jest duży, ma 2 piętra. Na 1 i 2 piętrze znajdują się dwa korytarze z pokojami, których jest w sumie 20. (1, 2, 3, 4 osobowe). W domu możemy przyjąć 52 osoby. W większości pokoi znajdują się umywalki. Na 1 piętrze mieści się kaplica, duża sala konferencyjna (wyposażona w nagłośnienie i mikrofon) oraz kawiarenka (ze szklankami, czajnikiem). W piwnicy do dyspozycji jest duży refektarz oraz wydzielone małe pomieszczenie z krzesłami i dużym stołem. Łazienki znajdują się na korytarzu.

Adres ośrodka:
Centrum Duchowości im. Bł. Edmunda Bojanowskiego przy Zgromadzeniu Sióstr Służebniczek
plac Bojanowskiego 6
62-030 Luboń

Moje życie nie było usłane różami. Gdy miałem 4 lata ojciec mnie zostawił, w domu nie było za dobrze finansowo, przyszedł rozwód rodziców. W pewnym momencie tego szamba mama zabrała mnie do kościoła, nie chciałem tam chodzić. I żyłem w biedzie do czasu aż skończyłem 9 lat. Zostałem ministrantem w 2011 roku i wtedy zacząłem poznawać Boga. I w 2013 roku przyszła ulga, polepszyła się moja sytuacja, ojciec zaczął się mną interesować. Po tym zacząłem jeździć na oazy. Po czym w tym roku pojechałem na KODAL i tam Bóg pokazał mi swoją bliskość i jeszcze bardziej pokazał mi jak mnie mocno kocha.

Za to Chwała Panu! Pokój i dobro!

Odkąd pamiętam zawsze byłem typem cwaniaka, nie podchodziłem do życia zbyt poważnie. Lubiłem wykorzystywać ludzi, zwłaszcza dziewczyny, żyłem przyjemnościami, lubiłem ryzykować zdrowie dla uznania innych czułem się dzięki temu lepszym od reszty.